Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historyjki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historyjki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

Subtelnie i krótko

Hejka ;)
Tak jak w tytule posta - krótko, bo nie mam pomysłu, nad czym by się rozwijać; subtelnie, ponieważ przedstawię Wam delikatne modelinowe kolczyki - kwiatuszki. Nie wiedziałam, jakiego rodzaju je zrobić, więc wyszły pojedyncze niezapominajki ;)


Jak jedziemy w subtelność, to na całego ;D




No tak, zapomniałabym..
Zajęcia artystyczne, wszyscy rysujemy martwą naturę. Nagle chłopak siedzący przede mną zagląda do rysunku swojego kolegi. Potem patrzy na swój, znowu na jego i (zupełnie poważnie, wręcz z oburzeniem) mówi:
-Ty ku**a nie ściągaj!


Do zobaczenia ;)

środa, 22 sierpnia 2012

Pierwsze zetknięcie z makramą.

Hej, świeżo wróciłam z obozu konnego. Było zaczepiście, zwłaszcza że czekała mnie tam miła, zaskakująca niespodzianka. Cały obóz musiałam trenować siebie i swojego konia na WKKP (Wszechstronny Konkurs Konika Polskiego), który odbył się 17-18 sierpnia. Zajęłam 10. miejsce spośród 19 zawodników. Mogłoby być lepiej, gdyby nie to, że w ostatniej chwili, dosłownie 2-3 dni przed zawodami okulał mi koń i dostałam innego, z którym średnio się dogadywałam, nie wspomnę już o stresie... 
Były trzy kategorie: 20km rajd po lesie, ścieżka z przeszkodami i wyścig. Jako że mój koń nie miał w ogóle kondycji, na rajdzie byłam przedostatnia, na ścieżce dziesiąta, a na wyścigu chyba dziewiąta. Ale i tak jestem z niego dumna ;) Jak znajdę w necie jakieś zdjęcia, to wrzucę.

Na razie zagadam Was moim nowym odpałem, a mianowicie plecionkową bransoletką z rzemyka.

Uwielbiam połączenie żółtego z granatowym :) Ten niebieski, ceramiczny koralik znalazłam kiedyś i trzymałam, żeby zrobić z nim coś fajnego. Żółte wykonane są z drewna. 

 


EDIT (29.08.12):  Hejka! Właśnie dostałam zdjęcia z imprezy. Cieszę się jak nie wiem co, mimo że jestem totalnie niefotogeniczną chłopczycą ;D


A więc dwa pierwsze zdjęcia są z rajdu, pierwszego dnia WKKP
 



Kolejne trzy ze ścieżki...




 A ostatnie z wyścigu ;)


Chwila dla fotoreporterów


I wspaniały dodatek w postaci psiego zaprzęgu ;)

 

środa, 1 sierpnia 2012

Nareszcie jestem ;)

Sie ma! 
Właśnie wróciłam z obozu harcerskiego! Było super. Mnóstwo atrakcji, zabaw, wypraw...
Początkowo było strasznie. Wszyscy patrzyli na mnie spode łba, a ja nikogo nie znając, nie wiedziałam jak się zachować. Po krótkim czasie przekonali się do mnie. Przez pierwsze pięć dni mieliśmy tzw. pionierkę. Stawialiśmy namioty, rąbaliśmy żerdzie i budowaliśmy prycze. Po ukończeniu pracy mieliśmy ognisko rozpoczynające obóz i wiele gier terenowych. 
W samym środku obozu mieliśmy trzydniową wędrówkę. Pierwszego dnia było bardzo lajtowo - 10km, drugiego zaś trochę gorzej - 22km, a trzeciego płynęliśmy kajakami odcinek ok. 20km. Nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że ciągle lało, a my szliśmy piechotą z wielkimi plecakami, przemoknięci do suchej nitki, trzęsąc się i klnąc pod nosem.
Po powrocie okazało się, że wszystkie moje bluzy są mokre, a na dworze lodówka, tak więc tydzień obozu przemaszerowałam w bluzie koleżanki. Hm... co jeszcze było... A! Już wiem! Mieliśmy olimpiadę i bieg patrolowy. 
Na olimpiadzie było świetnie. Nic nie zdobyłam, ale ubawiłam się setnie. Były fajne konkurencje m. in. rzut torebką herbaty, jedzenie cytryny na czas, walka o najdłuższą obierkę z jabłka, szukanie szklanych kulek w błocie i wieele innych.
Bieg patrolowy też był fajny, zwłaszcza że moim patrolowym okazał się kolega ze starszej klasy, z którym chodzę do szkoły. Cały bieg polegał na wykazaniu się swoimi harcerskimi umiejętnościami i wiedzą (dzień przed nim zakuwałam ile się da). Biegłam na najniższy stopień i poszło mi całkiem nieźle - 66/80pkt.
Cały obóz był extra, ale najlepsza była watra, czyli ostatnia noc, ostatnie ognisko. Większość osób położyła się spać wcześniej, ale ja wolałam być ledwo żywa następnego dnia i bawić się przez całą noc :D
 To by było chyba na tyle. Czas na koszulki:
1. Koszulka ze smokiem lodu (szkic i efekt końcowy) 



2. Top z Wincentym Smokiem i Żabą:




3. T-shirt ze Smokiem Antonim:




4. T-shirt ze Smokiem Zygmunta (i zielonymi nietoperzami oraz niebieskim psem z oranżadą, które wyskoczyły z saksofonu):




  Przepraszam za jakość zdjęć - były zrobione na szybko i to w największe słońce :(, ale mam nadzieję, że coś tam na nich widać... 

Popojutrze wyjeżdżam na kolejny obóz - konny i znów nie będzie mnie przez ok. 2 tygodnie. Zanim wyjadę postanowiłam zaszaleć ze ścianą w moim pokoju. jest zielona, dawniej zakryta moimi zdjęciami, jednak znudziły mi się i pomyślałam, że w miarę możliwości namaluję coś na niej. Wypadło na wielki widok Hogwartu, Jezioro i Chatkę Hagrida, ew. Stadion Quidditcha. Nic nie obiecuję, ale wstępne zarysy budynków już są :) Jeśli mi się udadzą i będą ładne, wstawię zdjęcia. Jeśli nie - zamaluję ścianę ;)
Narka!

wtorek, 19 czerwca 2012

Prace z wystawy!

 Przedwczoraj nadszedł ten dzień! Nareszcie mogłam zaprezentować wszystkim swoje malunki (dla niewtajemniczonych technika akwareli i tuszu). Nieskromnie wydaje mi się, że prace są całkiem dziarskie :P. Żurawie' poszły na aukcję charytatywną, gdzie okazało się, że jacyś państwo zarezerwowali je sobie na tzw. Kup teraz w cenie... 200 ZŁ!!!  Szczerze to byłam pewna, że ktoś je wykupi za jakieś 50 zł, pójdzie do domu a po drodze wyrzuci do kosza...  Wyobraźcie sobie, że okazało się, że ci ludzie pędzą na jakieś imieniny i nie mają prezentu dla znajomej.
Wszyscy byli zachwyceni wystawą, mówili, że prace są śliczne, cudowne, a najbardziej podobały się właśnie żurawie... Niestety tutaj, na monitorze wyglądają 1000 razy gorzej.. szkoda :( 
Tak czy siak to było coś podobnego ;) do każdego dodam krótki opis... bo ... tak


A więc do roboty! I obrazek 'skopiowałam'  z ilustracji Szancera pt. "Bzowa Babuleńka". Bardzo spodobał mi się ten obrazek, więc zrobiłam podobny, oczywiście o wiele gorszy, inną techniką
II praca to zwyczajny rysunek zrobiony w pośpiechu, z soboty na niedzielę ;P


III praca to mój własny pomysł. Nie jest jakoś specjalnie ładna, jedyna rzecz, która jest tutaj niezła, to syrena muśnięta białą akwarelą ;)


Panda - nic specjalnego

V obrazek - też kopia Szancera z "Brzydkiego Kaczątka"


IV praca - długo się nad nią męczyłam. Opłaciło się ;)

VII obrazek - też robiona 'na ostatnią chwilę'


Czas na VIII - moją ulubioną pracę. Nieskromnie przyznam, że wg mnie jest śliczna :)



IX malunek - z bajki pt "Stokrotka"


I ostatni, X - żurawie.



Co Wy na to?


środa, 25 kwietnia 2012

Na bagnie

Witajcie, wiem - tytuł mało do Was przemawia, tak więc kilka słów wstępu:
Z okazji egzaminów, nasza dyrektorka postanowiła zorganizować nam kilka ciekawych wycieczek. Plan był taki:

I dzień: Wystawa Leonardo da Vinci
II dzień: Wycieczka edukacyjna 'Bagno Całowanie'
III dzień: Zajęcia artystyczne... nie pamiętam gdzie

Dzisiaj pojechaliśmy podziwiać bagna. Czad! Uznałam, że skoro będziemy chodzili polnymi ścieżkami, to mogę sobie pozwolić na glany, bojówki i wiatrówkę (cienką kurtkę wojskową). pod spód bluzę i T-shirt. Ok. Idę na zbiórkę, patrzę, a wszyscy mają najki, adidaski, zamszowe kozaczki itd. Część nauczycielek to w ogóle miała coś klapkopodobnego. 
Wsiadamy do autokaru, jedziemy, jedziemy...
Dobra, jesteśmy na miejscu. Przewodniczki najpierw prowadziły nas szerokimi, żwirowymi drogami. Wszystko było dobrze, dopóki nie wyprowadziły nas na omszałe, pruchniejące kładki. Zaczęły się jęki: a! moje buty!... 
Potem było jeszcze śmieszniej. Droga zniknęła, przewodniczki też (byłam w tyle, to ich nie widziałam), a przed nami bezkresne moczary. Załadowaliśmy się do wody, ja po kolana, moja koleżanka tak samo, ale jednemu chłopakowi chyba ktoś podstawił nogę i runął na łeb, na szyję w błoto. Wszyscy klęli, że mają drogie ubrania, nówki itd. Jedna z nauczycielek nawet zgubiła buty w tym bagnie. 
Na sam koniec przewodniczki ochrzaniły nas, że jesteśmy w rezerwacie i płoszymy zwierzęta... szkoda, że nikt nie zwrócił na nie uwagi ; D
Spróbuję skołować zdięcia od koleżanki, bo mój telefon niestety nie jest stworzony do fotografii...
 hm... jeszcze by nas coś takiego porwało ;D


Z całej tej przygody wyciągnęłam trzy dobitne wnioski:
  1. Co cię nie zabije, to cię wzmocni
  2. Wyrzuciłam pieniądze w błoto
  3. Chodzenie po bagnach wciąga... ;)