Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co mi w głowie piszczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co mi w głowie piszczy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2013

Bo wieczorami nachodzą mnie dziwne pomysły.. (The Piano Guys)

Cześć! 
Miałam napisać o tym później, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać ;D
Dzisiaj post zupełnie odbiegający od biżuterii, koszulek, (coś jak z tymi butami, albo malarstwem na ludziach)... ale nie wychodzący z ram sztuki. Przeglądając ostatnio YouTuba, natknęłam się na taki oto zespół: The Piano Guys. Pewnie mało to Wam mówi ;)
Jako że mam wyjątkowo urozmaicony gust muzyczny (poza disco polo - tu po prostu wysiadam XD ), spodobało mi się, jak grają. Taki nie-metalowy Jelonek, jeśli ktokolwiek wie, co mam na myśli :P. 
A tak w ogóle to śnieg spadł :/
No tak, ja tu się rozpisuję nie na temat, a powinnam zarzucić kilka kawałków. Miłego (lub niemiłego, jeśli ktoś nie lubi instrumentów smyczkowych w połączeniu z fortepianem) słuchania ;)




 

Dobranoc ;)

czwartek, 7 marca 2013

Muszę zacząć pić więcej kawy...

Sie ma,
dziwny tytuł posta o kolczykach, co?  Ale gdy na biologii zamiast pływających erytrocytów widzi się brzoskwinie "UFO" strzelające płonącymi śnieżkami (leukocytami) do bezbronnych płaszczko-ślimaków (?!), jest naprawdę źle i nie można o tym nie wspomnieć.  
Oczywiście wynikają z tego kolejne  refleksje życiowe: 'czy gdyby człowiekowi we krwi pływały by brzoskwinie "UFO", nie musiałby nic jeść, lub czy przynajmniej nie musiałby jeść owoców?', albo 'co by było, gdyby świat opanowały wielkie białe myszy z brudnymi zębami, a jedynym naszym ratunkiem byłaby grupa Avengers?'(to akurat moje rozmyślania dotyczące ostatniego snu).
Sami musicie przyznać, to nie jest normalne ;P
Jednakże zachowałam jeszcze jakieś resztki przyziemnego realizmu i chcę Wam przedstawić kolejną serię kolczyków ;)




Taa... dla niewtajemniczonych "to" na samej górze to maliny. A przynajmniej je udają ;)

Wiosna idzie :3

poniedziałek, 4 lutego 2013

Mazy na ścianie część I i jabłuszka

Hejka :D
Dzisiaj wstawię coś troszkę innego niż do tej pory, bo zdjęcie fragmentu (zresztą niedokończonego) paskudztwa, którym postanowiłam przyozdobić sobie ścianę nad biurkiem. Pewnie mało kto pamięta, jak pisałam o przymiarkach do namalowania Hogwartu pod koniec wakacji. Chwilowo utknęłam na chatce Hagrida, ale mam nadzieję, że uda mi się spiąć i zrobić resztę (może do wakacji?) w najbliższym czasie.


Chatka dość kiepska, ale nie do końca wiem, co zrobić, żeby wyglądała lepiej. To 'coś' po lewej zrobiłam na ślepo, bo bezsensownie wzorowałam się chatką i z HP 1(gdzie było 'to' zamiast przybudówki po prawej) i HP 3 (wg mnie lepsze), w wyniku czego powstały 3 'cząstki'.
Teraz na lekką osłodę po tym paskudztwie zaprezentuję krwistoczerwone jabłuszka prosto od Złej Królowej... z zamku (ona chyba nie żyje, ale będę kierować się swoim serialem - "Once Upon a Time", gdzie jest jeszcze zupełnie na chodzie).

 

Oczywiście zapomniałam obrobić ich tak, żeby tła nie było widać, ale moje lenistwo jak zwykle nie zna granic.

Właśnie! Nie wspominałam jeszcze nigdy o swoim najukochańszym serialu (kto by wspominał o tym, jak siedzi przyklejony dniami i nocami do komputera..). Może kiedyś zrobię jakiś wpis, bo mam fioła na jego punkcie :3

Teraz zostawię Was z kolejną zapowiedzią o koszulkach i kilku 'zawieszkach' do rzemyków oraz tym:

Do zobaczenia ;)

Ferie się kończą :/

środa, 1 sierpnia 2012

Nareszcie jestem ;)

Sie ma! 
Właśnie wróciłam z obozu harcerskiego! Było super. Mnóstwo atrakcji, zabaw, wypraw...
Początkowo było strasznie. Wszyscy patrzyli na mnie spode łba, a ja nikogo nie znając, nie wiedziałam jak się zachować. Po krótkim czasie przekonali się do mnie. Przez pierwsze pięć dni mieliśmy tzw. pionierkę. Stawialiśmy namioty, rąbaliśmy żerdzie i budowaliśmy prycze. Po ukończeniu pracy mieliśmy ognisko rozpoczynające obóz i wiele gier terenowych. 
W samym środku obozu mieliśmy trzydniową wędrówkę. Pierwszego dnia było bardzo lajtowo - 10km, drugiego zaś trochę gorzej - 22km, a trzeciego płynęliśmy kajakami odcinek ok. 20km. Nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że ciągle lało, a my szliśmy piechotą z wielkimi plecakami, przemoknięci do suchej nitki, trzęsąc się i klnąc pod nosem.
Po powrocie okazało się, że wszystkie moje bluzy są mokre, a na dworze lodówka, tak więc tydzień obozu przemaszerowałam w bluzie koleżanki. Hm... co jeszcze było... A! Już wiem! Mieliśmy olimpiadę i bieg patrolowy. 
Na olimpiadzie było świetnie. Nic nie zdobyłam, ale ubawiłam się setnie. Były fajne konkurencje m. in. rzut torebką herbaty, jedzenie cytryny na czas, walka o najdłuższą obierkę z jabłka, szukanie szklanych kulek w błocie i wieele innych.
Bieg patrolowy też był fajny, zwłaszcza że moim patrolowym okazał się kolega ze starszej klasy, z którym chodzę do szkoły. Cały bieg polegał na wykazaniu się swoimi harcerskimi umiejętnościami i wiedzą (dzień przed nim zakuwałam ile się da). Biegłam na najniższy stopień i poszło mi całkiem nieźle - 66/80pkt.
Cały obóz był extra, ale najlepsza była watra, czyli ostatnia noc, ostatnie ognisko. Większość osób położyła się spać wcześniej, ale ja wolałam być ledwo żywa następnego dnia i bawić się przez całą noc :D
 To by było chyba na tyle. Czas na koszulki:
1. Koszulka ze smokiem lodu (szkic i efekt końcowy) 



2. Top z Wincentym Smokiem i Żabą:




3. T-shirt ze Smokiem Antonim:




4. T-shirt ze Smokiem Zygmunta (i zielonymi nietoperzami oraz niebieskim psem z oranżadą, które wyskoczyły z saksofonu):




  Przepraszam za jakość zdjęć - były zrobione na szybko i to w największe słońce :(, ale mam nadzieję, że coś tam na nich widać... 

Popojutrze wyjeżdżam na kolejny obóz - konny i znów nie będzie mnie przez ok. 2 tygodnie. Zanim wyjadę postanowiłam zaszaleć ze ścianą w moim pokoju. jest zielona, dawniej zakryta moimi zdjęciami, jednak znudziły mi się i pomyślałam, że w miarę możliwości namaluję coś na niej. Wypadło na wielki widok Hogwartu, Jezioro i Chatkę Hagrida, ew. Stadion Quidditcha. Nic nie obiecuję, ale wstępne zarysy budynków już są :) Jeśli mi się udadzą i będą ładne, wstawię zdjęcia. Jeśli nie - zamaluję ścianę ;)
Narka!

piątek, 6 lipca 2012

Ręcznie malowane ;)

Koszulki, których zdjęcia wstawię jutro, albo pojutrze. Piękne są, smocze... Jestem z nich nadzwyczajnie dumna :). Jedna z nich jest zrobiona w stylu fantasy, wzorowałam się na tym obrazku:


Pozostałe były wzorowane na ilustracjach genialnej książki pt. "Sceny z życia smoków":


"(...) Na polanę wszedł smok. Miał różową grzywkę, długie fioletowe włosy związane na karku w ogonek, na szyi termos, a na ramieniu saksofon. Był spocony i bardzo niezadowolony. Spojrzał na oba smoki leżące w cieniu i spochmurniał jeszcze bardziej.
- Ile jest 36 razy 36? - zaryczał ponuro.
- Nie wiem - bez namysłu odpowiedział Antoni.
- Tak, on nie wie naprawdę - dodał Wincenty Smok.
- Dobra odpowiedź - zagrzmiał z zadowoleniem trzeci smok, usiadł na trawie obok nich i zaczął grać na saksofonie.  Po chwili przerwał i powiedział: - Możemy zostać przyjaciółmi. Zawsze przerażały mnie smoki, które wiedziały, ile jest 36 razy 36. Taką wiedzę uważam za dowód braku wyobraźni. (...)"
 
A, zapomniałam napisać, po co te koszulki. Otóż w poniedziałek wybieram się na obóz harcerski. Wszystko byłoby świetne, gdyby nie to, że jadę tam po raz pierwszy, na trzy tygodnie, nie znam nikogo, bo nigdy nie byłam na prawdziwej zbiórce... : / . Nasz zastęp składający się z trzech osób nosi nazwę 'Smoczki', a ja - ta pierdoła, nie mogłam niczego zrobić z dziewczynami, bo się nie znam i jeszcze bym im jeszcze coś zepsuła. Wpadłam więc na pomysł przyczynienia się do tej akcji w postaci ofiarowania swoich wypocin. Zgodziły się z entuzjazmem (nie wiedzą, na co się porywają). Zastanawiam się teraz, jak zareagują na efekty. Już tłumaczę dlaczego jest jeden top i 2 T-shirty: top jest mój, a one miały dostarczyć mi swoje koszulki. Nie zrobiły tego jednak, więc pomalowałam im T-shirty, które moja mama zamówiła do nadruków.

Do zobaczyska ;)

PS. Nie wie może któraś z Was, czy istnieją profesjonalne konturówki do tkanin, lub najlepiej koszulek? Na razie bazgrzę markerem permanentnym, ale i on się kiedyś spierze. Farba czarna odpada, bo chodzi o coś, czym można poprawić wstępny szkic ołówkiem. Proszę o wszelkie propozycje, ew. linki.

niedziela, 1 lipca 2012

Kolejna gra ;P

Na początku bardzo Was przepraszam za tak długą nieobecność. Ciągłe walki o oceny, kłótnie, ale opłaciło się ;) Świadectwo z paskiem, średnia 5.12! Ale teraz są

WAKACJE!
Najśmieszniejsze jest to, że tak długo na nie czekamy, a potem i tak większość kończy całymi dniami przed komputerem ;P Ja akurat postanowiłam w tym roku ten czas jakoś zagospodarować, coś potworzyć ciekawego. Ostatnio zainteresowałam się malowaniem koszulek i barwieniem tkanin (shibori - batik bez użycia wosku). Niedługo wstawię zdjęcia sukienki i dwóch smoczych koszulek.

Przejdźmy teraz do tematu postu (a może posta). Znów zostałam wyróżniona przez Tiger Lily i Mionę.

Zasady:
1.  Należy napisać, od kogo dostało się wyróżnienie.
2. Umieścić baner.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Podarować wyróżnienie 10 blogom.
1. Niepoprawna optymistka (niektórych to drażni). Potrafię śmiać się z prawie każdej rzeczy, czasami jest to czarny humor... 
2. Uwielbiam jazdę konną. Kocham latać po lesie galopem, czuć ten 'wiatr we włosach', chociaż ostatnio je ścięłam 'na chłopaka' ;)

3. Lubię czytać. Głównie książki przygodowe, fantasy. Potrafię nie spać pół nocy, pogrążona w lekturze. Zdarza się jednak, że przysypiam na jawie i bezmyślnie patrzę na kartki, przewracając je, a potem muszę szukać miejsca, w którym miałam świadomość, co się dzieje.

4. Nie wiem, czy to coś bardzo ważnego, ale gram na gitarze. Uczyłam się trzy lata u świetnej nauczycielki, a potem postanowiłam pozostać na poziomie dobrego bicia i znania akordów i piosenek (granie ogniskowe). Nie byłam fanką nut, chociaż uwielbiam patrzeć, jak inni genialnie opanowują wszelakie palcówki. Wolę tabulaturę, czyli narysowane 'struny', a na nich numerki progów, które trzeba przycisnąć.

5. Uwielbiam gotować, pomagać mamie, a co za tym idzie - jeść. Dania słodkie, słone, WSZYSTKO! Razem wynajdujemy wszelakie wynalazki, mieszamy różne receptury i zawsze powstaje coś pysznego. Bardzo lubię także ozdabiać różne torty, sałatki itd.

6. Mam bardzo szeroką gamę zainteresowań z dziedziny plastyki. Zaczęło się od rysowania, potem decoupage, biżuteria, w tym modelina, koralikowe pierdółki, trochę filcu, akwarela, węgiel, a teraz batik. Niedługo pewnie zahaczę o pastele ;D

7. Nie mam pojęcia, co tu napisać jeszcze... A! No tak! Muzyka! Kocham słuchać rocka, punk rocka, niektórych zespołów metalowych, starego popu, folku i poezji śpiewanej. Uwielbiam polską muzykę. Nie, nie słucham Feela, Sylwii Grzeszczak i innych tego typu.

No! To tyle o mnie. Teraz największy problem, kogo wybrać. Dziesięć osób to stanowczo za dużo, ale spróbuję kilka:

2. Buniak

Niestety nie mam na razie nikogo innego... Może kiedyś to się zmieni ;)


I piosenka, która chodzi mi po głowie od wczoraj:



Życzę wszystkim cudownych Wakacji! 
Narka ;)

wtorek, 20 marca 2012

Wiosna, wiosna ach to ty!

Witajcie, baardzo długo mnie nie było, ale chyba nie ma się co dziwić - testy za testami, brak czasu na decoupage, a moje dwie naprawdę udane figurki z modeliny zostały zmasakrowane, oślinione, przeżute oraz pogryzione przez mojego ukochanego brata (dla niewtajemniczonych to Miś i ma 1,5 roku). Z powodu kilku ostatnich zdarzeń, nie mogłam uczestniczyć na kółku plastycznym, a tylko tam mam czas na jakiekolwiek tworzenie "czegoś". Niestety zajęcia są co tydzień i trwają niecałe 2 godziny, więc moimi największymi dokonaniami jest średnio udana, bo pomarszczona ramka z decoupage 3D (robiłam go pierwszy raz w życiu) oraz jedno... i pół jajka ozdobionego już zwykłym decu. Dlaczego pół? Otóż mając w zanadrzu wydmuszkę styropianową, postanowiłam nadać jej bardziej 'jajowatego' wyglądu i nałożyć crackle z pękającym lakierem. Efekt na początku był nawet zadowalający, niestety po upływie jakiejś doby, jajo zaczęło się kurczyć i lepić... Jednym ( i pół słowem) stopiło się. Tak więc zrobiłam to drugie, wydmuszkę. Niedługo, jak będę miała czas, to ją także spękam (może chociaż ona okaże się na tyle miła i  pozostanie w tym kształcie, co obecnie) oraz wstawię wszystkie zdięcia. Łał! Ale się rozpisałam, co? 
A i jeszcze muszę dodać, że prawie skończyłam pierwszą pracę na wernisaż (udało mi się ją namalować w dwa dni, ale ma kilka niedoróbek). A tak w ogóle to


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI PIERWSZEGO DNIA WIOSNY!!!!




Bo to dziś, nie? A, i moja piosenka:


I druga - też ją lubię ;)




I trzecia, ta sama co druga, tylko w nowszej wersji. Podoba się Wam?


 To do zobaczyska ;)
zdięcie z krokusami skopiowałam ze strony http://tatarek-tatarek.blogspot.com/2012/03/wiosna.html

poniedziałek, 13 lutego 2012

Nieprzyzwoite, aczkolwiek piękne

Strona, którą odkryłam buszując po internecie w poszukiwaniu ładnego zdięcia tygrysa (niewypał). Kilka z nich udało mi się znaleźć, ale przy okazji wdepnęłam właśnie na coś takiego:  http://www.craigtracy.com/

i kilka prac:

 




ciekawe, co? I oryginalne. Malowanie obrazów na ludzkim ciele... coś jak akt, tylko nie do końca.

A i muszę dodać, że wygrałam! W piątek jest impreza 'Lata 20, 30'! Cieszę się jak głupia, i strój szykuję. Niestety/na szczęście chora jestem, ale powinnam zaraz wyzdrowieć. Co do decoupage'u, czy modeliny, to jakoś weny brak. O akwarelach nie wspomnę...
 

niedziela, 5 lutego 2012

Sweterek z misiem dla Misia i takie tam...

Był stanowczo za duży, więc mama wzięła nożyczki i postanowiła go przerobić. Naszyła aplikację z misiem na podstawie takiego zdięcia:

 Słodki, nieprawda?
A oto i efekt:

Już nie chciało mi się zdięć obrabiać.

Co do drugiej części tematu, za jakieś dwa tygodnie mam mieć w szkole coś w rodzaju dyskoteki, tylko o wybranej tematyce. W zeszłym roku były 'Lata 70'  i było git, ale teraz to jeszcze nie wiadomo, a stroje trzeba szykować! Np. w zeszłym roku pomijając to, że jestem totalnie niefotogeniczna wyglądałam całkiem fajnie (mam nadzieję). Jestem pierwsza z prawej, niestety nie widać najatrakcyjniejszych z tego wszystkego pięknych spodni w kwiaty, które zrobiła mi mama.

Tak więc chcę namówić samorząd szkolny na 'Lata 20-30'. To by wyglądało tak:
Fajne, nie? Wystarczyły by pantofle mamy, kabaretki (uwielbiam tą nazwę ;), długie czarne rękawiczki, cygaretka... może boa :D Jak szaleć, to szaleć! Kieckę też łatwo sobie wytrzasnąć. A i oczywiście opaska... Mogłoby być świetnie, co prawda z inną muzyką. Nie chciałabym nikogo katować na dyskotece jazzem :) Myślicie, że to mogłoby przejść? Pewnie będę konkurowała z 'Latami 80-tymi', chociaż osobiście uważam, że to bez sensu! Lata 80 właśnie teraz wychodzą powoli z mody. Te wszystkie legginsy, rurki, alladynki i co to tam jeszcze. Prawie każdy założyłby to co na co dzień do szkoły, oczywiście z wyjątkiem mnie i kilku innych osób, które musiałyby wmieszać się w tłum PRLowskich ciuchów. Zakładam, że chodzi tu głównie o muzykę, ale ja na taką imprezę nie poszłabym. Nie byłoby możliwości popisać się świetnym strojem, pomysłowością, a przede wszystkim orginalnością! Więc jak? Przejdzie? Trzymajcie kciuki!
 

sobota, 28 stycznia 2012

Uzupełnienie co do starych dekupaży i podziękowania

Hejka! Mam dzisiaj dwa priorytety, które muszę załatwić:

Po pierwsze: 
chciałabym złożyć wielkie podziękowania dla Pani Marzeny (klientki taty) za serwetki - są przepiękne, już mam kilka pomysłów, jak je wykorzystać ;)

Po drugie: 
zapomniałam wsadzić jednej z moich największych prac tzn krzesełka dla mojego braciszka. Uwielbiam patchwork-decoupage ;) a oto i ono:




Dziękuję też wszystkim, za miłe komentarze :D

Filmik znalazłam na jednym z obserwowanych blogów. Jest tak cudowny, że ja też mam zamiar go promować ;) !


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Kilka starych prac i co mi w głowie piszczy ;)

Jakoś trzeba zacząć, nie? Chwilowo nic nie dekupażuję, więc wsadzę kilka prac, które były na poprzednim blogu. Obecnie próbuję powyżywać się na modelinie i rozpocząć współpracę z akwarelami. Niedługo może pokaże część wypocin...
Dzisiaj musiałam stoczyć krwawą bitwę z Photoshopem! Nie obyło się bez ofiar... a efekty są takie:



















W niektórych z kolorkami i cieniem się pobawiłam.
A teraz odpowiedź na drugie zagadnienie tematu. Ta piosenka 'gnębi' mnie od kilku ładnych dni... może Was się teraz uczepi... (jeśli gdziekolwiek, jakkolwiek jesteście...???)



Tak czy siak, zachęcam do komentowania ;)